Remont

Ci z was, którzy mieszkali lub znali osoby mieszkające w bloku, zapewne wiedzą, że chyba każdy bez wyjątku sąsiad regularnie nadużywa wiertarki, dziurawiąc swoje mieszkanie jak szwajcarski ser. Dla nas było to codziennością, i zazdrościłem jak cholera Kamilowi tego, że wychował się w normalnym domu, a nie trzypokojowej klitce, w której musiałem dzielić pokój z dorastającą siostrą, wysłuchując udarowych koncertów jakichś nawiedzonych popierdoleńców, od których wszystko w mieszkaniu się trzęsło. I mimo iż ciśnie mi się na usta wiele wulgarnych słów wobec moich współlokatorów, to i tak, obiektywnie rzecz biorąc, nie mieliśmy z Izą źle. Dużo gorzej od nas miał na przykład Patryk, który w czasach, gdy chodziliśmy do podstawówki i gimnazjum, miał wyjątkowo wrednego sąsiada, który rozpoczynał wiercenie późnymi wieczorami, a zdarzało się, że i nocami, w przeróżne święta, i tak dalej, i tak dalej.

Gość był wrzodem na tyłku całego bloku i mimo wielokrotnych skarg oraz upomnień ze strony policji albo spółdzielni, kontynuował swoje działania jakby nigdy nic. Jego linią obrony, za każdym razem, było to, że był kocikiem, więc nie wiedział niby kiedy są jakieś tam święta, podczas których nie powinno się trząść całym blokiem. No chyba pierdolnę na samą myśl o tym usprawiedliwieniu. Są pewne granice, i mówi to zdeklarowany bezbożnik antyteista, wychowany z również niewierzącą siostrą przez, w najgorszym wypadku, agnostyczkę. Jakimś cudem jednak wiedzieliśmy, które dni w kalendarzu są czerwone… znaczy mam na myśli te wolne od pracy, a nie menstruacyjne.

Wracaliśmy ze szkoły, jak zwykle razem, kompletną paczką, chociaż to, czy można było w ogóle ją nazwać „kompletną” bez Pauliny, która znalazła sobie nowe grono przyjaciół, jest kwestią sporną. Niemniej, nowy rok szkolny rozpoczął się na dobre, a my chodziliśmy każdego dnia jak na szpilkach, bo nauczyciele kompletnie zwariowali na punkcie nadchodzącego za trzy kwartały egzaminu.

– Remont! Ty chuju! – Krzyknął nagle Patryk, zasłaniając usta.

– Na kogo się drzesz? – Zapytał Kamil.

– Na tego kiepa przy śmietniku. – Wskazał nam mężczyznę, który właśnie wyrzucał do śmietnika pękate worki. Na okrzyk nie zareagował. Mogę się założyć o cokolwiek, że nawet nie wiedział, że jest przez kogokolwiek nazywany Remontem i właśnie ktoś wyzwał go od chuja.

– Co to za typ?

– Sąsiad. Patrzcie, kurwa. Wyrzuca jakieś chujstwa, pewnie porządki robi. Nowy remont się szykuje. Non stop pizda coś wierci po nocach, święto nie święto.

– Serio jest taki popierdolony? – Zapytał Sperma.

– No. Remontuje mieszkanie już chyba piąty rok. Ogarniacie? Debil zrobił sobie boazerię tylko po to, żeby po roku ją zerwać i wymienić kable.

– A po cholerę wymieniał kable? Coś to zmieni? – Teraz zainteresował się Kamil.

– Nie wiem, nie mam pojęcia. Ale chuj mu w dupę.

Doszliśmy do jednej z ławek, stojącej pomiędzy blokami i usiedliśmy na niej bez słowa. Ciszę przerwał wreszcie Młody.

– Ej, a widzieliście w ogóle co on wyrzucał?

– Bo ja wiem… coś lekkiego. – Odpowiedziałem. Rzeczywiście, Remont bez trudu wrzucał do kontenera wielkie worki, więc pewnie nie były wypełnione niczym cięższym.

– Ej, mam pomysł! Chodźcie mu je podrzucimy z powrotem pod drzwi! – Wykrzyknął rozentuzjazmowany Patryk.

– Spoko. – Odpowiedzieliśmy, i podążyliśmy z entuzjazmem ku śmietnikom.

Patryk rzucił jeden z worków na ziemię. Mieliśmy nadzieję, że w środku jest styropian, bo gdybyśmy go wysypali pod drzwiami, byłoby ciężko go uprzątnąć, ale okazało się, że w środku znajdują się pocięte szczątki kartek. Sperma położył obok drugi worek, również wypełniony papierowymi skrawkami.

– Co to niby ma być? Zwykłe śmieci. – Zasmucił się Patryk.

– Paski z niszczarki. – Oznajmiłem, przerzucając w dłoni pocięty papier.

– Kapa. – Burknął Kamil, nie dostrzegając czegoś, co właśnie w tym momencie mnie uderzyło. Uśmiechnąłem się do siebie i powiedziałem przyjaciołom:

– Ej, posklejajmy je do kupy.

Łączenie pasków zajęło naszej grupie kilka ładnych dni. Te kompletnie białe z obu stron wyrzuciliśmy, a resztę kleiliśmy powolutku w szkole, w domach i podczas wspólnych spotkań w piwnicy Młodego, która była prawie pusta, więc nadawała się do takiego przedsięwzięcia.

Nie wiem, ile roboczogodzin włożyliśmy w ten… projekt, ale w końcu udało nam się złożyć do kupy kilkanaście pism, rachunków i powiadomień, do których dodaliśmy jedną kartkę od siebie, z wielkim drukowanym napisem „Remont ty chuju przestań wiercić”. Pocięliśmy ją na paski, żeby pasowała do reszty, a potem skleiliśmy taśmą klejącą z tyłu.

Gdy wszystko było już przygotowane i zaplanowane, poczekaliśmy do zmierzchu i podrzuciliśmy gotową paczkę na wycieraczkę Remonta, a zaraz potem po cichu uciekliśmy. Został tylko Patryk, który jako ofiara jego terroru, miał honorowo zadzwonić do drzwi.

Ostrożnie, na paluszkach, zbiegliśmy po schodach, a później schowaliśmy się na parkingu za stojącymi samochodami, by z bezpiecznej odległości obserwować przez okienka na półpiętrach klatki schodowej jak Patryk gna na złamanie karku w dół.

Chwilę potem drzwi na drugim piętrze otworzyły się. Zaskoczony Remont omiótł wzrokiem paczkę, a potem ją podniósł. W tym momencie Patryk podbiegł do naszej umówionej kryjówki i skulił się obok nas.

Śmialiśmy się jak opętani, oglądając jego sąsiada biegnącego na dół, trzymającego w ręce otwarte pudełko.

– Kto tu jest, kurwa?! – Wykrzyknął przerażonym tonem, próbując zgrywać twardego i niezlęknionego, gdy wyszedł na zewnątrz. – Kto to zrobił?!

Odpowiedziała mu cisza.

– Dzwonię na policję, zbirze!

Kamil zaczął gryźć rękę, by przestać się śmiać.

– Dopadnę cię, skurwysynu, zobaczysz!

Nie dopadł.

Remont przestał wiercić nocami – przynajmniej z tego, co mówił Patryk. Po roku, czy coś koło tego, wyprowadził się z mieszkania, które stało puste przez kolejnych kilka miesięcy, bo zażądał za jego wynajem czy kupno jakąś śmiesznie wysoką stawkę, argumentując ją idealnym stanem, który osiągnął przez dekadę nieustannych remontów. W końcu jednak znalazła się jakaś naiwna rodzina, która kupiła mieszkanie – i jak można się domyślić, dla Patryka zaczął się kolejny okres wiercenia i stukania, bo kto nie chciałby dopasować nowego gniazdka do swoich preferencji, stylu i potrzeb?

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close