Sperma wyszedł z klatki po prawie kwadransie, jaki kazał nam na siebie czekać. Jak zwykle zresztą – „zaraz idzie już”, wiecznie spóźnialski. A najlepsze, kurwa, że nawet, gdy my zjawialiśmy się spóźnieni, wiedząc, że i tak i tak nie przyjdzie gdzieś na umówioną godzinę, i tak musieliśmy jeszcze na niego ponadplanowo czekać.
– No wreszcie… co, jeszcze psa, kurwa, idziesz wyprowadzić? – Zapytał poirytowany Młody, widząc, że Sperma idzie w parze ze swoją suką, Roxi.
– No, ale tylko na chwilę. Wysra się i pobiegnę z nią na górę. Pojaraj lepiej.
Młody już sięgnął po paczkę papierosów, ale nagle ryknął na całe gardło:
– Kurwa mać!
Słysząc jego nagłą, nieprzewidywalną reakcję, sam aż podskoczyłem.
– Spierdalaj z tym ode mnie. Trzymaj to kurwa z dala! – Młody wskazywał na Roxi, która gapiła się na niego, nie mając pojęcia o co chodzi.
– Młody, co ty?
– Spójrzcie, kurwa, na jej dupę. Ja pierdolę, ona ma dredy na dupie! – Młody zaczął się histerycznie śmiać, a kiedy ja zobaczyłem o czym mówił, momentalnie poszedłem w jego ślad. No ja jebię, Roxi miała co najmniej pięć ogonów, z czego tylko jeden naturalny.
Nigdy nie była specjalnie zadbanym psem, a jej kudłata i kręcona ciemna sierść sprawiła, że niektórzy nazywali ją „psem-owcą”, ale to… to była już przesada.
– Nie śmiejcie się, kurwa! To nie jej wina!
– No nie, bo ktoś ją powinien wykąpać raz w roku przynajmniej! – Ryczałem przez łzy napływające mi do oczu.
– Dredy na dupie… nie, nie wierzę! Ulepione z gówna całe, ja pierdolę!
Sperma coś tam nam pogroził pod nosem, pociągnął Roxi za sobą i poszedł za blok (dokładnie tam, gdzie znajdowało się „pole minowe”), by pies załatwił potrzebę. Ja i Młody nie mogliśmy przestać się śmiać przez dobrych kilkanaście kolejnych minut.
Oczywiście historia o dredach szybko rozniosła się w okolicy, a Roxi stała się sławna. Sytuacji nie poprawiał fakt, że już wcześniej ja, Młody i Algier widzieliśmy ją w majtkach, gdy miała cieczkę. To tylko dodawało pikanterii już i tak nieźle surrealistycznej opowieści o gównianych ogonach osiedlowej hydry.
Po kilku dniach, gdy już wszyscy mieli na językach Roxi, ktoś w domu Spermy postanowił pozbyć się tych słynnych fekalnych dredów. Pomyślicie, że pies został po prostu wykąpany? Chuja tam – dredy po prostu obcięto mu przy samej dupie, po kłopocie, a jaka przy tym oszczędność wody!
