Roxi 2: dredy

Sperma wyszedł z klatki po prawie kwadransie, jaki kazał nam na siebie czekać. Jak zwykle zresztą – „zaraz idzie już”, wiecznie spóźnialski. A najlepsze, kurwa, że nawet, gdy my zjawialiśmy się spóźnieni, wiedząc, że i tak i tak nie przyjdzie gdzieś na umówioną godzinę, i tak musieliśmy jeszcze na niego ponadplanowo czekać.

– No wreszcie… co, jeszcze psa, kurwa, idziesz wyprowadzić? – Zapytał poirytowany Młody, widząc, że Sperma idzie w parze ze swoją suką, Roxi.

– No, ale tylko na chwilę. Wysra się i pobiegnę z nią na górę. Pojaraj lepiej.

Młody już sięgnął po paczkę papierosów, ale nagle ryknął na całe gardło:

– Kurwa mać!

Słysząc jego nagłą, nieprzewidywalną reakcję, sam aż podskoczyłem.

– Spierdalaj z tym ode mnie. Trzymaj to kurwa z dala! – Młody wskazywał na Roxi, która gapiła się na niego, nie mając pojęcia o co chodzi.

– Młody, co ty?

– Spójrzcie, kurwa, na jej dupę. Ja pierdolę, ona ma dredy na dupie! – Młody zaczął się histerycznie śmiać, a kiedy ja zobaczyłem o czym mówił, momentalnie poszedłem w jego ślad. No ja jebię, Roxi miała co najmniej pięć ogonów, z czego tylko jeden naturalny.

Nigdy nie była specjalnie zadbanym psem, a jej kudłata i kręcona ciemna sierść sprawiła, że niektórzy nazywali ją „psem-owcą”, ale to… to była już przesada.

– Nie śmiejcie się, kurwa! To nie jej wina!

– No nie, bo ktoś ją powinien wykąpać raz w roku przynajmniej! – Ryczałem przez łzy napływające mi do oczu.

– Dredy na dupie… nie, nie wierzę! Ulepione z gówna całe, ja pierdolę!

Sperma coś tam nam pogroził pod nosem, pociągnął Roxi za sobą i poszedł za blok (dokładnie tam, gdzie znajdowało się „pole minowe”), by pies załatwił potrzebę. Ja i Młody nie mogliśmy przestać się śmiać przez dobrych kilkanaście kolejnych minut.

Oczywiście historia o dredach szybko rozniosła się w okolicy, a Roxi stała się sławna. Sytuacji nie poprawiał fakt, że już wcześniej ja, Młody i Algier widzieliśmy ją w majtkach, gdy miała cieczkę. To tylko dodawało pikanterii już i tak nieźle surrealistycznej opowieści o gównianych ogonach osiedlowej hydry.

Po kilku dniach, gdy już wszyscy mieli na językach Roxi, ktoś w domu Spermy postanowił pozbyć się tych słynnych fekalnych dredów. Pomyślicie, że pies został po prostu wykąpany? Chuja tam – dredy po prostu obcięto mu przy samej dupie, po kłopocie, a jaka przy tym oszczędność wody!

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close