Babilon

Starsze Sebki bezkompromisowo popalały szlugi i skręty na klatkach schodowych albo ławkach przed niektórymi blokami, jak na przykład tym Pauliny, do późnej nocy drąc mordy i nie dając mieszkańcom spać. Młodsza część nikotynowców bała się zostać przyłapana ze szlugami w łapie przez rodziców, więc zwykle zaszywała się w przeróżnych prowizorycznych kryjówkach – pod balkonami, w krzakach, za garażami, czasami też na łąkach, ale zwykle to rozsiadała się na trzepaku stojącym w dość strategicznym miejscu, gdzie niby byli na widoku, ale w rzeczywistości znajdowali się w martwym punkcie, z którego mogliby zostać dostrzeżeni tylko od frontu. Mowa tu tym samym trzepaku, przy którym patusy szarpały Kacpra o pieniądze, jakie im wisiał.

Tego dnia przysiedliśmy na wspomnianym trzepaku we czwórkę, no dobra, teoretycznie we trójkę, bo Iza stała z boku z założonymi na piersiach rękoma, czekając, aż Szymi w końcu dopali skręta i będziemy mogli zająć się… czymkolwiek, w zasadzie. Podzielałem jej sentyment, ale nie odzywałem się, patrząc znudzony na gimnastykującą się na rurce Paulinę, zataczającą szalone obroty, lawirującą z pełną pewnością siebie i lekką gracją.

– Joł, patrzcie kto idzie. – Powiedział Szymi, wypuszczając nosem dym. Spojrzeliśmy w kierunku ulicy i zobaczyliśmy Kacpra. Izka wywróciła oczyma na jego widok, czując chyba w kościach, że razem z nim nadchodzi w naszym kierunku typowa dla niego atmosfera durnoty i kleconych na spontanie bajeczek, którymi chciał nam zawsze zaimponować.

– No elo, co to robicie? Palimy, palimy zioło ziołeczko ziołónio? – Zagaił, pozorując przy tym na wyluzowanego ziomeczka.

– No, na real. Pojarałbym ci, ale został mi buch-dwa. – Odpowiedział Szymi dyplomatycznie. Nie chodziło tu nawet o to, że nie podzieliłby się z kimś trawką, tylko o to, że Kacper był niesamowicie interesownym sępem, który brał na potęgę, ale w zamian nie dawał nic. Tutaj pożyczał zetę, tam sępił szluga i w efekcie w samym gimnazjum jego ogólne zadłużenie spokojnie musiało wejść na czterocyfrowe rejony. Z drugiej strony zadłużenie Szymiego też nie pozostawało daleko w tyle.

– Sponio, zią, ja i tak muszę se przerwę zrobić, bo w zeszły weekend spaliliśmy z kuzynem chyba z pięć gieta, nie? Działo się, działo.

Iza znowu wywróciła ostentacyjnie oczami, na czego widok Paulina konkretnie śmiechła.

– Co jest? – Zapytał Kacper, chyba myśląc, że Paulinka otwarcie prześmiała jego jakże godną przecież prześmiania historię.

– Nic, nic, damskie sprawy, takie tam ploteczki, nie przejmujcie się, chłopcy.

Usłyszawszy to, tylko wzruszył ramionami i ponownie zagaił do Szymiego:

– Ej, a w ogóle, ziomuś, obczaj jaką żem piosenkę do jarania wynalazł na tej bibie. – Z kieszeni wciągnął nowy telefon, wyraźnie żeby się nim pochwalić, i puścił z niego jakieś reggae, ale jakość dźwięku była tak kiepska, że trudno było dosłyszeć jakiekolwiek słowa. – Babilon płonie ogniem rasta, c’nie?

Nie musiałem nawet spoglądać na siostrę żeby wiedzieć, że właśnie wywróciła oczyma do góry w przypływie takiej żeżuncji, jaką pracownicy społeczni musieli odczuwać, widząc jakie warunki do życia panują w domu Siwego.

– Kacper, powiedz nam o co chodzi z tym Babilonem, co? – Zapytała go niewinnie, ale ja z Pauliną wymieniliśmy szybkie spojrzenia, znając Izę na tyle dobrze by wiedzieć doskonale, że go podpuszcza i chce, by sam się przed nami upokorzył swoją ignorancją na temat czegoś, czym tak ostro stara się przed nami szpanować. Nie żebyśmy my byli wtedy jakoś specjalnie zaznajomieni z tematem, ale wiadomo było, że Kacprowi brakuje tak inteligencji jak i skromności, by przyznać się do niewiedzy. Wiedzieliśmy, że wymyśli coś idiotycznego i zaiste, nie zawiódł naszych oczekiwań.

– A no proste, młoda, rasta śpiewają o Babilonie dlatego, że on był w ten, Azji, co nie? A w Azji to co jest? – Poczekał sekundę na naszą reakcję, ale odpowiedzi się nie doczekał. – No zioło jest, nie? No więc jarali tam ciągle i dlatego teraz o nim śpiewają.

Teraz to oczyma wywróciła cała nasza czwórka, chociaż Szymi może zrobił to akurat pod wpływem fazy.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close